Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Pamiętnik z powstania warszawskiego - streszczenie

W 1967 roku narrator książki, czyli sam autor, Miron Białoszewski, ma 45 lat. Widzi przed sobą całą, pozbawioną gruzów stolicę, leży spokojnie na kanapie. W takich warunkach dopiero przypomina sobie samego siebie sprzed dwudziestu trzech lat – czyli młodego cywila w momencie wybuchu powstania warszawskiego. A te nastąpiło 1 sierpnia 1944 roku, planowo o godzinie „W”, czyli o siedemnastej. W tamtej chwili główny bohater został posłany przez matkę po chleb na ulicę Staszica, zaś następnie spotkał się ze swoimi znajomymi – Ireną P. oraz Staszkiem, których znał dobrze z tajnej polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, z którymi wcześniej, już w czasie trwania wojny, organizował niejednokrotnie wieczorki poetyckie oraz przedstawienia, w których sam nie raz miał okazję zagrać.

Na Chłodnej 24 przebywał niezbyt długo – następnego dnia już stawił się we własnym domu, na Chłodnej 40, gdzie zastał matkę oraz Żydówkę Stefę, do której zwracał się per Babu Stefu. Do niedawna była ona ich sublokatorką, gdyż doskonale potrafiła maskować swoje żydowskie pochodzenie, do czasu, aż dozorczyni odkryła prawdę i zapytała się o to wprost matce Mirona. Tym razem jednak przybyła do swoich przyjaciół, szukając schronienia, gdyż dosłownie przed chwilą uwolniona została przez powstańców z jadącej więźniarki (ponieważ ktoś podrzucił jej wcześniej żydowską opaskę do torby i wówczas prawda wyszła na jaw).

Stefa podawała się za nieżyjącą Polkę, Zofię Romanowską (papiery na to nazwisko załatwił jej ojciec Mirona, Zenon Białoszewski, który był w AK i parę lat temu rozszedł się z żoną i zamieszkał ze swoją kochanką, Zochą, przy ulicy Chmielnej 32 na Śródmieściu). Później sytuacja zmusiła bohatera i jego dwie towarzyszki do schronienia się na niższych piętrach, aż wreszcie do zejścia do piwnicy. Już 2 sierpnia